Wieści z WLP

Naszą drużynę z Wandejskiej Ligi Piłkarskiej, czyli Dead Ráibéads, ostatnio zaniedbaliśmy. A nie słusznie! Idzie jej całkiem dobrze - choć na początku gryzła ona piach, ostatnio wysunęła się do przodu. Po wczorajszym tryiumfalnym zwycięstwie nad wiceliderem tabeli, Złym Dotykiem Winnica, wysunęła się ona na czwarte miejsce.

Co prawda przed nami najtrudniejszy mecz sezonu - z liderem, Genosse No Pasaran, ale trener i zawodnicy Zdechłych Królików, jak się nazywają, nie tracą pewności siebie. To jest do zrobienia - i co, my nie zrobimy? - Mówi selekcjoner. Tak samo mówiono że to niemożliwe przed meczem ze Złym Dotykiem, i co? Zwyciężylismy. Tym bardziej, że Genosse ma chyba jakiś problem - przegrali ostatnio z Trampkami GWS - które w tabeli są jeszcze niżej niż my. My nie damy rady? - Potwierdza słowa trenera napastnik Blake Benton.

W WLP ostatnio trwa dyskusja nad zabronieniem dokonywania brudnych sztuczek. Już teraz zdarza się, że przed treningiem wszystkie piłki są poprzebijane, ktoś rozrzuci szkło na boisku, albo podrzuci mydło pod prysznic (nie, to nie to o czym myślicie… gracz się ma na nim poślizgnąć, nie po nie pochylić…) - tak czy inaczej, część trenerów zarządało zaprzestania tego, jednak zdecydowana większość (w tym zarząd WLP) odmówiło zmiany zasad.

Jak rozwinie się sytuacja w WLP, zobaczymy.

Misja - rodzinne siedlisko

Korzystając z większej ilości wolnego czasu po powrocie z Mandragoratu Wandystanu, postanowiłem spędzić kilka dni na porządkowaniu swojego dawnego mieszkania w Morwieńcu. Było ono nieużywane od co najmniej roku (kiedy to kupiłem willę w środku miasta, która obecnie stanowi Pałac Lorda Protektora) i wymagało sprzątania. I jak to zwykle bywa, sprzatanie dość szybko zmieniło się w przeglądanie dawnych przedmiotów, pamiątek i tym podobnych. Szczególnie moją uwagę przykuł jeden obraz olejny, który znalazłem stojący za komodą.

Był to obraz przedstawiający widok zamku rodzinnego klanu O’Rhada, leżącego w północno-zachodniej części kraju, w górzystej okolicy. Zamek ten był już co najmniej kilkakrotnie zdobywany i burzony, jednak ostatecznie był zawsze odbudowywany, dzięki fortunie klanowej. Ostatni raz odbudowano go po powstaniu Kalafoniksa. W trakcie wojny o niepodległość, Micheal O’Rhada przez krótki okres obrał zamek za swoją siedzibę, jednak wkrótce potem przeniósł się do Morwieńca, i fortecę ominęła wojenna zawierucha.

Pozostałe gałęzie rodziny przejęly zamek i utrzymywały go aż do Wielkiej Wojny Wirtualnej, kiedy to został on w dużej części zniszczony podczas walk sarmacko-scholandzkich. Walki toczyły się tu i po zakończeniu wojny (resztki partyzantki morwańskiej) oraz w latach siedemdziesiątych (upadek Sarmackiej Republiki Socjalistycznej). Od tego czasu ruiny odwiedzane były przez nielicznych turystów - nielicznych z powodu dość izolowanego umiejscowienia zamku, daleko od jeziora i zwykłych szlaków.

Wiedziony nostalgią i historycznymi opowieściami postanowiłem wybrać się do zamku. Korzystając z okazjii, postanowiłem podróżować konno - wykorzystując sześciokonny dyliżans.  Co tu wiele gadać - po takim czasie był całkiem zrujnowany - ale nadal był wielki, a w zwalonych murach czuć było jego ducha.

Niemal od razu zapragnąłem go odbudować - wszak jest to rodzinne siedlisko, miejsce, gdzie przodkowie naszego klanu rodzili się, dorastali, żyli i umierali. Dom przez duże “D”. Odbdowa zamku O’Rhada ruszyła - będzie on odnowiony we właściwym stylu. Odnowione i przede wszystkim ożywione zostaną wszystkie jego elementy - w kuchni znów będą powstawać rodzinne  i lokalne specjały, a na podwórcu zbrojowni znów trenować będzie najbardziej zabójcza jednostka  wojskowa w historii militarnej Morvanu - słynni Cúrhada, Psy O’Rhadów - których historia sięga XII wieku. W wolierze znów pojawią się jastrzębie i kukuły, a ogrody zazielenią się na najbliższą wiosnę.

Opowieść o odbudowie będę ciągnął i rozwijał, w miarę jak remontowane i oddawane do użytku będą kolejne budynki i elementy zamku. Zapraszam wszystkich zainteresowanych do obserwowania kolejnych artykułów tego tematu dotyczących.

Kolejne wojskowe uroczystości

 

 

Po raz kolejny stolica Wolnej Republiki Morvan była świadkiem wojskowych uroczystości. 3 września świętowaliśmy I Rocznicę uchwalenia Aktu Konstytucyjnego o Morbhan Poblachta Arm. Równy rok temu, Rada Obrony Republiki przyjęła zaproponowany przez Lorda Admirała projekt ustawy, która określiła obecny kształt MPA. Dziś, Siły Zbrojne hucznie świętowały rocznicę tego wydarzenia.

 

 

Pierwszym punktem programu było przemówienie Lorda Admirała, wygłoszone w budynku Kolegium Wojny. Zebrani tam członkowie Rady Obrony Republiki oraz najzacniejsi obywatele WRM nagrodzili admirała O’Rhadę oklaskami. Głównodowodzący zaznaczył: ”Morbhan Poblachta Arm przeszła długą drogę, od partyzanckich formacji walczących o niepodległość Narodu, do nowoczesnej armii, która jest wstanie wywalczonej niepodległości bronić”. Po Lordzie Admirale głos zabrał Lord Protektor który powiedział:”Tamten dzień był bardzo istotną zmianą dla całej  Morbhan Poblachta Arm. Wtedy to, z armii rewolucyjnej, powstańczej i partyzanckiej zmieniła się ona w armię zawodową, nowoczesną i świetnie zorganizowaną, nie przestając być, co najważniejsze, armią zwycięską”.

Kiedy zakończyły się przemówienia, Lord Protektor w towarzystwie Lorda Admirała udał się przed budynek, aby rozpocząć uroczystą paradę MPA. Około 10 tys. żołnierzy, marynarzy i pilotów przemaszerowało ulicami Morwieńca. Zgromadzeni widzowie mogli podziwiać żołnierzy Gwardii Honorowej i pozostałych formacji w historycznych mundurach paradnych- choćby grenadierów w wysokich bermycach, dragonów w kaskach i z pałaszami w dłoni, albo konnych artylerzystów XIX -wiecznych uniformach kłusujących z działami i jaszczykami zaprzężonymi do koni. Zobaczyli także nowoczesną broń, pojazdy i wyposażenie armii. Po ulicach jechały np. czołgi: „Ordun”, „Taoiseach”, działa samobieżne „Celihen” i „Bigh He,” bojowe wozy piechoty „Higel” czy transportery opancerzone „Sig Mor”. Nad głowami publiczności przeleciała mieszana Eskadra Reprezentacyjna Lotnicza. Lord Protektor oraz Lord Admirał obserwowali ten pokaz ze specjalnej loży honorowej przed Kolegium Wojny, a następnie konno, w asyście Kawalerii Przybocznej Gwardii Honorowej ubranej w piękne mundury, kaski i kirysy, udali się w stronę parku miejskiego. Tam też zakończyła się defilada.

 

 

Tam też Ojciec Narodu oraz admirał Jakub O’Rhada dokonali przeglądu zebranych jednostek. Po jego zakończeniu odegrano hymn narodowy, oraz oddano honorową salwę z dział. Następnie rozpoczęła się ceremonia nadawania tzw. honorów regimentowych. Są to specjalne odznaczenia nadawane regimentom za udział w całej konkretnej kampanii, bądź bitwie. Oddział, który otrzymał dany honor regimentowy ma prawo naszyć określone litery na swój sztandar bądź emblemat. Przyjęło się, iż litery wyszywane złotą nicią oznaczają, iż regiment wykazał się szczególnym męstwem podczas danej bitwy bądź kampanii.

Ustanowiono łącznie 17 honorów regimentowych, z czego cztery dwuliterowe- nadawane za pełny udział w jednej z następujących kampanii: wojnie o niepodległość, odparciu najazdu Sarmackiego, inwazji na Tuolelenkkę oraz akcji na Samundzie. Łącznie przyznano honory pułkowe 79 regimentom. Najbardziej zasłużonym jest zdecydowanie 1 Regiment Artylerii Pieszej “Kanonierzy Lorda Protektora”, który zebrał aż siedem honorów regimentowych, w tym trzy za pełny udział w kampanii i dwa złote. Na pochwałę zasłużył też 8 Regiment Piechoty Morskiej, który zdobył co prawda pięć honorów, ale wszystkie wyszywane złotą nicią. Ceremonia nadawania tych wyróżnień trwała dość długo, ale była dla żołnierzy chwilą dumy i radości. Po jej zakończeniu trzykrotnym „hura!” uczczono zasługi Lorda Admirała.

Następnie notable wsiedli do karoc i w asyście kawalerzystów 1 Regimentu Kawalerii Przybocznej Gwardii Honorowej udali się do budynku Kolegium Wojny na uroczysty bankiet wydany na cześć Lorda Admirała. W tym samym czasie pozostałe jednostki opuściły park miejski, a na stadionie rozpoczął się pokaz dawnych metod walki oraz Turniej Wojskowy, w której nagrodą była Srebrna Szpada Lorda Admirała. Natomiast, w Cósta Óir odbyła się morska część uroczystości związanych z rocznicą.

 

 

Obchody uznać, więc można za udane, choć jak zawsze spowodowały pewne utrudnienia w stolicy. Mimo to, możemy się cieszyć z pierwszego roku MPA w nowym kształcie. Jak wiemy, wiele od tamtego czasu się zmieniło.