Ostatnio państwa wirtualne przechodzą dość energiczną fazę “fejsbukizacji” – czyli rozszerzania się na portale społecznościowe. Nie jest to całkowita nowość (warto wspomnieć istniejące od paru lat mikronacyjne uczelnie na naszej-klasie.pl, czy grupy na Gronie), ale ostatnio proceder ten nabrał tempa w ciągu kilku ostatnich tygodni

Na samym Facebooku 27 października powstały chyba jako pierwsze dwie grupy – Sarmacji i Wandystanu. Pisze chyba, gdyż istnieje również druga grupa Sarmacji, co do której nie mam pewności kiedy powstała – bo tylko członkowie mogą oglądać informacje na jej temat.

Za grupami idą również strony reklamowe. 19 stycznia powstała strona sarmacka, na której (mniej lub bardziej regularnie) pojawiają się newsy z państwa. Prawdopodobnie na jej wzór pączkują kolejne strony promocyjne – na razie zabserwowane przez nas zostały  scholandzka, morwańska, surmeńska i wandejska.

Wspomniany wysyp jest ciekawy szczególnie w kontekście ciągłego narzekania na postępującą pauperyzację świata mikronacji. Ciekawią również ewentualne związki z artykułem zarzuconym jakiś czas temu na liście dyskusyjnej Mandragoratu Wandystanu przez Bruthusa Peruna dotyczącego zmian na rynku gier wirtualnych i przenoszeniu się ciężaru z dużych produkcji na małe gry związane z portalami społecznościowymi (jak Farmville). Staje nam w oczach również wizja półmikronacji-półfejsbuka, roztaczana swego czasu przez Piotra Khanda.

W ramach oceny i podsumowania, po kilku konsultacjach z mieszkańcami różnych państw, postanowiliśmy przyznać Księstwu Sarmacji tytuł najbardziej web2.0-szpanowej mikronacji, za umieszczenie na stronie głównej linków do swojej strony na Facebooku i sarmackich kanałów Twitter i YouTube. W kontekście tego, zapowiadany ewentualny powrót Khanda do Sarmacji w razie wygranej Michasia Winnickiego w elekcji jawi się jako kolejny krok w kierunku portalizacji tej mikronacji.

8 Responses to “Ogólna fejsbukizacja mikronacji”

  1. Dlugo czekalem, az Lord Protektor-Senior rozwinie swoja teze nt. portalizacji mikronacji. Wydala mi sie ogromnie ciekawym i wartym spostrzezenia twierdzeniem. Wypaczenia idei mikronacjonalizmu i zagrozenia dla niej, to moj ulubiony temat. Sam znalazlem z pare – niestety, mnoza sie, jak grzyby po deszczu, co przy calym tym demograficznym kryzysie prorokuje jak najgorzej na przyszlosc. Dobrze, ze chociaz “atak” graczy z RWS zostal odparty w 2007 (z moim takze udzialem). Ale, pomyslmy, czy zostalby odparty rowniez i dzis? Ja mysle, ze dzisiejszy stan morale mikronacjonalistow jest na o wiele nizszym poziomie. Niestety.

    Dlatego trzeba o tym pisac, pisac i jeszcze raz pisac. Bic na alarm. Kazde spostrzezenie, chocby nawet nie calkiem trafne (nie oceniam tu bynajmniej powyzszej publikacji negatywnie, ale mowie ogolnie), byle napisane z dobra wola – jest pozadane. Dlatego cieszy mnie powyzszy odzew.

  2. Cóż, starałem się tego nie oceniać aż tak negatywnie. Warto pamiętać o tym, że świat mikronacji nieubłaganie się zmienia – i że dawniej to np. ostoja mikronacjonalizmu Sarmacja była uważana za “zbyt grową” z racji na system gospodarczy.

    O ile ja mam swoje poglądy na mikronacje, to uważam że na dłuższą metę, jeżeli owe gry takie jak RWŚ czy POLITIKA będą uparcie dążyć do uznania za mikronacje, albo obecne mikronacje będą się “fejsbukizować”, to nie zapobiegniemy możliwej zmianie środka ciężkości tej idei. Możliwe, że obecnie “mainstreamowe” mikronacje jak Dreamland czy Austro-Węgry (tu też warto pamiętać o licznych i podnoszonych do dziś wątpliwościach dot. czerpania z reala) będą w przyszłości uważane za równie anachroniczne, co obecnie Leblandia.

  3. Wando! Doktryna micronation kontra nowoczesne v-państwo to zupełnie inna opozycja, niż nowoczesne v-państwo kontra portalizacja!

  4. Czy aby na pewno aż takie “nowoczesne”? Idea mikronacjonalizmu nie zmieniła się zbytnio od czasu kiedy się tu pojawiłem (a będzie to już, nie chwaląc się zbytnio, od 5 dni 5 lat), ale zmiany które w tym czasie przeszły przez internet są gigantyczne.

    Z reakcji przedstawicieli tych gier/portali politycznych można wyczytać, że uważają nas za anachronicznych, zamkniętych i niechętnych zmianom, a wręcz nie potrafiących trzeźwo patrzeć na świat który zmienia się dookoła nas – dokładnie takich, jak my swego czasu ocenialiśmy i nadal oceniamy dinozaury stojące przy doktrynie micronation.

    Możemy zaprzeczać, ale w pewnych kwestiach to jest taka sama opozycja stare-nowe. To czy nowe jest lepsze to jest wieczna dyskusja, ale od tego porównania nie uciekniemy.

  5. Ależ skąd! Tam chodziło o zakonserwowanie się w przestarzałej formie (tylko statyczne strony + lista), ale treść pozostawała ta sama. Tymczasem web 2.0 to nie tylko inny kształt od strony technicznej (bo za twórczym wykorzystaniem nowych technologii jestem, o ile nie chodzi o idiotyczne flaszowe wodotryski i inne cuda typu ajaxowych kobył), ale też inne cele. My nie jesteśmy tylko grą polityczną i to, że ktoś jest mandragorem, lordem protektorem, kanclerzem etc. nie jest celem, choć satysfakcję dawać może. Celem jest symulacja państwa sama w sobie! Dlatego odrzucanie z założenia symulacji gospodarki itd. było bez sensu, bo dobra gospodarka czyni symulację pełniejszą. Ale zwróć też uwagę, że i dziś nie najgorzej działają niektóre państwa bez SG. Leblandia upadła nie z braku gospodarki, a z bycia żałosną po prostu. Wracając do meritum — na przestrzeni pięciu lat bez pięciu dni (ja tyle w v-świecie jestem) bardzo zmieniły się np. witryny gazet – publikują nie tylko przedruki z wydań papierowych, mają strony z nowocześniejszymi grafikami, używają nowszych technologii, dodały nowe ficzery. Ale ich istota się nie zmienia, cały czas są podajnikami nowości. My też możemy się modernizować, ale istoty nie gubmy!

  6. Otoz to, Mandragorze, przy wszelkich zmianach formy (glownie chodzi o sprawy techniczne), najwazniejsza pozostawac dalej musi tresc. Technologia to tylko srodek, ktory ma za zadanie ulepszac realizacje naszych zamyslow.
    Nabranie cech wlasciwych dla gier, portali (i pare innych niebezpieczenstw) to zagrozenie gl. dla tresci i idei wlasnie, stad jest tak niepokojace.
    Portalizacja to nie postep technologiczny.

  7. Towarzyszu! Wydaje mi się, że mieszacie dwie zupełnie różne sprawy.
    Zupełnie czym innym jest obecność mikronacji na fejsbuk, z którego to korzystają najprzeróżniejsi ludzie, a również instytucje(np. Teatr Wielki, wszelkie gazety czy IPN), czym innym zaś fejbukizacja mikronacji. Pierwsza rzecz, jest jak najbardziej pożądana, bo jest jedną z form promocji i to nie tylko pojedynczych państw, ale również samej idei mikronacji(gdyby tylko więcej osób klykło “zostań fanem”!). Druga zaś jest na wskroś zła, gdyż jest to ścieżka prowadząca do śmierci idei, która przyświeca v-państwowości, o czym pisali przedmówcy, więc nie będę rozwijał.

  8. Ja mówię obecnie właśnie o fejsbukizacji. W przypadku Sarmacji (tu najłatwiej to oceniać) jest ona obserwowana od dawna – i nie chodzi mi tu nawet o te obrazki z linkami na stronie głównej, które można uznać za mniej lub bardziej żałosne, ale różne elementy, które istnieją tam od dawna – dodawanie “kogo znam” przy profilu, istniejące przez jakiś czas system dodawania buttonów/bannerów przy profilu, różne powiązane serwisy typu “Debaty”, “Organizacje”, “RAZEM” (dla nieznających – serwis, w którym w założeniu ogłaszało się jakąś akcję i szukało się pomocników) – które miały/mają charakter całkowicie facebookowy. Nawet działanie było takie samo – nowa akcja pojawiała się wszędzie naraz, i w razem, i w organizacjach, i w debatach i zazwyczaj jako button koło profili członków.

    Mówiąc o tym jako o jakiejś formie postępu miałem na myśli postęp techniczny. Kiedyś był tylko ten nieszczęsny “statyczny HTML” z doktryny micronation, teraz mamy swobodę co do PHP, ale stopniowo wchodzą właśnie takie fejsbukowe bajery – które może nie są zmianą języka programowania, ale pod względem jakościowym i skomplikowania są niejako kolejnym “stopniem”, i spotykają się z podobnym oporem i krytyką jak wcześniej PHP ze strony Traktatu Brunlandzkiego.

    Przyznaję – nie napisałem o tym wszystkim w artykule, ale ten w założeniu dotyczył eksportu na facebook mikronacji, a pojęcia fejsbukizacji użyłem nieco na wyrost. Jak to zwykle w tytułach gazet :P