
oraz współpracujące

Część VI – Kukryle
Specjalny wysłannik „Cósta Óir Times” wyruszył w pierwszą podróż po nowej kolonii Morvanu- Związku Kukryjskim. Jej efektem będzie cykl reportaży drukowanych przez naszą gazetę. Współpracę z nami podjęły także Wieści Kolonialne, a honorowy patronat objął Lord Gubernator. Jak wygląda Półwysep Kukryjski po krótkim okresie władzy WRM? Jak do zmienionej sytuacji odnoszą się mieszkańcy? Poniżej znajdziemy odpowiedzi na te pytania. Prezentujemy szósty, i zarazem ostatni, felieton.
W końcu, po kilkudziesięciu dniach podróży znowu widzę morze. Jak wielu Morwańczyków jestem z nim silnie związany, bo na nim leży nasza przyszłość. Radość jest tym większa, że jedziemy już znacznie bezpieczniejszymi szlakami. Wybrzeże Alby usiane jest mniejszymi i większymi miastami, otoczonymi terenami uprawnymi. To także kolebka Alby, gdyż właśnie na wybrzeżu powstawały pierwsze osiedla morwańskich kolonistów. Także rodzina O’Cilegor pochodzi z tych obszarów. W porównaniu z niegościnnym Pograniczem i Pahasztulandem to raj na ziemi. Łagodny klimat, bliskość morza, rozwinięta sieć osadnicza i infrastruktura zachęcają do zamieszkania. Major O’Cilegor tu właśnie zamierza kupić majątek na starość. Przenosi się tu także wielu Albów i Morwańczyków zmęczonych gwarem Realty lub upałem astamy.
Dojeżdżamy do Newar. To średniej wielkości miasto portowe, zamieszkane głównie przez Albów, choć jest tu także silna społeczność chorwacka. Przypomina Realtę w pomniejszeniu, a dzielnica “kroacka” ma swoją specyfikę. Kwaterujemy się w hotelu prowadzonym przez Morwańczyka Seana McIntosha. “W kraju straciłem wszystko, wyjechałem tu, no i jestem jednym z zasobniejszych obywateli Newar” mówi na werandzie, gdzie raczymy się zimnym ponczem. Wieczorem odbywa się bankiet w ratuszu, jesteśmy nań honorowymi gośćmi- sława naszej ekspedycji rozeszła się po całym Związku. Kilkudniowy odpoczynek jest niezwykle potrzebny. Kiedy się kończy, ruszamy dalej. Wsiadamy na kabotażowiec który zawiezie nas na ostatnią część Związku. Na Wyspy Kukrylskie. Stanowią one zadziwiający konglomerat, składający się z 38 osobnych wysp i kilkudziesięciu małych niezamieszkanych skał. Żyją tu obok siebie Kukriowie, Albowie, Morwańczycy, pierwotni tubylcy, a także chorwaccy imigranci i inne małe diaspory.
Newar- widok ze wzgórz.
Północą, zimniejszą, część Archipelagu zasiedlają głównie Harabowie i Serapelowie. To dwa blisko ze sobą spokrewnione prymitywne ludy. Najprawdopodobniej są spokrewnieni z Kukriami, świadczą o tym ich rysy i budowa. Badania nad pochodzeniem i historią tych ludów wciąż trwają. Niegdyś zamieszkiwali cały Półwysep, dziś stanowią grupę mniej liczną nawet od Chorwatów. Dwie większe wyspy Kukryli stanowią Harabskie i Serapelskie Terytorium Plemienne. Rządzone jest ono na podobnych zasadach co inne tego typu obszary Związku. Plemiona nie mają wspólnej władzy, żyją w rozproszonych wioskach, są pokojowo nastawione. Ich głównym zajęciem jest rybołówstwo i prymitywne rolnictwo. Należy jednak pamiętać, że pierwotnie nie były to ludy “morskie” a umiejętności żeglugi przyswoili sobie dopiero po tym jak Kukriowie wypchnęli ich na wyspy. Niestety dwudniowy pobyt na wyspie nie pozwala mi głębiej poznać Harabów i Serapelów.
Środkowa część Kukryli, klimatycznie umiarkowaną, zamieszkują głównie Albowie i Chorwaci. Miasta są tu więc “białe” i podobne do miast w Albie. Wielkim ich dobrodziejstwem jest na pewno chorwacka kuchnia. Morwańczycy i Albowie rozwinęli tutaj handel i żeglugę. Na cieplejszym południu natomiast nie ma przeważającej grupy etnicznej, ale architektura i gospodarka nosi wyraźny ślad władzy Albów, którzy rządzili tu po przegranej wojnie z Kukriami. Na szczęście dziś nie mamy do czynienia z poważniejszymi konfliktami narodowościowymi.
Książę Wysp Kukrylskich- konno i w mundurze swej gwardii
Dopływamy do Harby- największej wyspy Archipelagu, gdzie znajduje się stolica Wysp o takiej samej nazwie. Miasto – drugie co do wielkości w całym Związku, stanowi zadziwiający przykład harmonijnego współistnienia wielu kultur. Choć starówka to dzielnica “najbardziej morwańska ze wszystkich dzielnic we wszystkich miastach Związku” to dookoła znajdziemy kwartały każdego z ludów zamieszkujących naszą największą kolonie. Po slumsach w których kiedyś mieszkali pozbawieni wszelkich praw Kukriowie nie ma już śladu. Na szczęście, bo czasy podziału Związku już minęły. W Harbie znajduje się także siedziba władcy Kukryli- Księcia Wysp Kukrylskich. Aby nie prowokować Albów i Kukriów, został nim potomek starej chorwackiej szlachty. Jego władza jest podobnie jak władza króla Kukriów, dość ograniczona i symboliczna. Miasto tętni życiem w dzień i w nocy. Statki wpływają i odpływają. Niestety, na przedmieściach rozwija się przestępczość. O’Cilegor mówi, że budzi to dawne, rasowe, demony. “W gruncie rzeczy jest dużo racji w tym, że powodem wzrostu przestępczości jest napływ Kukriów i Samundyjczyków. Ale nie można pozwolic z tego tytułu na prześladowania tych nacji“. Sytuację starają się rozwiązać władze Związkowe, czy skutecznie, narazie trudno powiedzieć.
mjr Miron O'Cilegor- nasz przewodnik
I właśnie tu, w Harbie, kończę swoja podróż po Związku Kukryjskim. Wraz z majorem O’Cilegorem wygodnie siedzimy w wiklinowych fotelach na tarasie domu jego kuzyna. Obaj powoli ćmimy nasze fajki. Jutro wsiadam na statek, który zawiezie mnie do Ojczyzny. A co mogę na koniec powiedzieć o Zwiazku. Na pewno to kraj przepiękny. Urzekł mnie – od wspaniałej Realty, poprzez nieskończoną astamę, lasy północy i ciągnącą się Lekirę, idyllę Phomaru, olbrzymi masyw Phamiru, groźne Pogranicze, aż do rajskiego wybrzeża i dziesiątek wysp. To także ziemia pełna zagadek, niebezpieczeństw, ale i przygód. Ludzie tu, mimo wszelkich różnic, są niezwykle twardzi i przyjaźni, ale wiedzą, że ich przyjaźń jest cenna, podobnie jak honor. Związek powoli wydobywa się z krwawej historii, choć może się okazać, że cienie przeszłości powrócą. Albowie tak naprawdę osiągają znowu przewagę w przestrzeni politycznej- stanowią 43% urzędników, i 45% oficerów, podczas gdy Kukriowie odpowiednio tylko 9% i 7%. Rozwój gospodarczy, bardzo dynamiczny od czasu objęcia władzy przez Morvan, jest bardziej zrównoważony, ale i tu dominuje Alba. Zbilansowanie tych różnic musi być jednym z celów władz Związku, które, cieszą się dużą popularnością wśród jego mieszkańców. Ale to także kraj olbrzymiego rozwoju i wielkich możliwości. Inwestycje państwowe (dość nieliczne) i prywatne są tu prawie zawsze wielkim sukcesem. Handel bogaci nie tylko morwańskie firmy, ale także obywateli Związku. Bardzo rozsądnie została rozwiązana kwestia ludów plemiennych, takich jak Bratahamowie czy Pahasztuni- Terytoria Plemienne nie są rezerwatami, gdzie wegetują skazani na wymarcie “dzikusi”, ale sporymi i cennymi obszarami, na których mogą one żyć jak ich przodkowie. Przy tym wszystkim, Półwysep pozostaje nadal nie do końca zbadany, otwarty dla każdego. Dlatego, radze każdemu z Was drodzy czytelnicy- odwieźcie Półwysep Kukryjski!
W swoim własnym imieniu, jak również w imieniu “Cóstw Óir Times” pragnę podziękować wszystkim którzy pomogli mi w zorganizowaniu tej wyprawy- od Towarzystwa Naukowego i Badawczego Wspólnoty Morwanskiej, Rządu Związku Kukryjskiego i Armii Kukryjskiej, poprzez władze lokalne i osoby prywatne, aż do mojego drogiego przewodnika- majora Armii Związkowej Mirona O’Cilegora.
Patronat honorowy: adm. Jakub O’Rhada, Lord Gubernator


Styczeń 10th, 2010 at 2:04 am
To była naprawdę ciekawa i pouczająca seria reportaży. Serdecznie dziękuję w imieniu redakcji Morbhan Aralt :-)