Dwie niemłode sarmackie kobiety przyszły do interrexa Kedara i przywlekły za sobą markiza Leszczyńskiego.
- Ten młody człowiek zgodził się ożenić z moja córką! – powiedziała jedna.
- Nie! Zgodził się ożenić z moją córką! – zakrzyknęła druga.
I zaczęły się kłócić. Interrex zastanowił się chwilę i poprosił o ciszę.
- Przynieść mi największy miecz – powiedział – Trzeba przeciąć Leszczyńskiego na pół. Każda z was dostanie po połowie!
- Brzmi nieźle – powiedziała pierwsza kobieta.
Druga na to:
- O, panie, nie przelewaj niewinnej krwi. Niech inna kobieta go poślubi.
Tytan Intelektu nie wahał się ani chwili:
- Markiz musi poślubić córkę pierwszej kobiety – zawyrokował.
- Ale to ona chciała przeciąć go na dwie części! – wykrzyknął przerażony dwór.
- Właśnie dlatego widać – powiedział mądry Interrex Kedar – że to jest jego prawdziwa teściowa!

Cesarz i Król Austro-Węgier, Franciszek Józef II cudem przeżył zamach przeprowadzony przez własną żonę. Toczy się rozprawa:
- Dlaczego Wasza Wysokość strzeliła do swojego męża?
- No bo on ciągle oglądał mecze reprezentacji, czasami po kilka razy – jak ten z Parlandią –  i wcale nie zwracał na mnie uwagi. A tak naprawdę, to on nie miał nic przeciwko temu. Wręcz mnie prowokował!
- Jak to? W jaki sposób, co mówił?
- No dawaj, strzelaj!

W rajńskim przedszkolu dla nauczycielka pyta się dzieci, czym zajmują się ich ojcowie. Dzieci mówią, a to że tata pracuje w rządzie, a to że jest następcą tronu,a to że jest Księciem tego czy innego regionu. Nagle mały Abdul wstaje i mówi:
- Mój tato jest Naczelnym Zegarmistrzem Unii Mikrooceanii.
- Jak to? – pyta przedszkolanka.
- Bo ciągle tam jeździ w sprawie wskazówek.

Do saloonu w  Kurt Town (Okoczia) wpadł na drinka Faron. Po wypiciu swojego zauważył, że zniknął jego koń. Wrócił do baru, rzucił broń do góry, złapał ją nad głową bez patrzenia i strzelił w sufit:
- Który z was, popaprańców, ukradł mi konia? – krzyknął z zaskakującą siłą.
Nikt nie odpowiedział.
- Dobra, teraz zamówię kolejne piwo, i jeśli mój koń się nie pojawi z powrotem, zanim je skończę, będę musiał zrobić to, co zrobiłem w Hanai! A nie chcę robić tego, co zrobiłem w Hanai!
Kilku miejscowych poruszyło się niespokojnie. Faron, jak powiedział tak zrobił – zamówił kolejne piwo, wypił je, wyszedł przed lokal, a jego koń stał na postoju. Osiodłał go i zamierzał odjechać, kiedy na werandzie pojawił się barman i zapytał:
- Powiedz stary, zanim odjedziesz… Co się stało w Hanai?
- Musiałem wracać pieszo.

Każdemu żołnierzowi Słomagromu podczas wojny w Okoczii obiecywano masę pieniędzy za każdą głowę Szoszoina. W związku z powyższym, Imre i Konstatin, dwóch dzielnych szeregowców Słomagromskiego Wehrmahtu, zaczaiło się nad jednym z wąwozów. Gdy zauważyli przejeżdząjącego indianina – zrzucili mu na głowę skałę. Schodzą na dół, Imre pochyla się z nożem nad zabitym, gdy nagle Konstantin trąca go w bok i mówi:
- Imre, spójrz na to.
- Nie teraz, jestem zajęty.
- Myślę, że naprawdę powinieneś to zobaczyć.
- Dupku, nie widzisz, że jestem zajęty? Mam masę kasy w ręku.
- Proszę, Imre, popatrz.
Imre patrzy w górę wąwozu, a tam stoi masa, z kilkuset Szoszoinów. Imre woła:
- O kur…, będziemy milionerami!

Dlaczego Morwańczycy wygrywają wszystkie wyścigi?
- Bo robią najdłuższe kroki, żeby oszczędzać buty.

Cesarz Franciszek Józef II robi przegląd wojsk. Podchodzi do żołnierza i pyta:
- Umarłbyś za Monarchię?
- Tak jest, Wasza Cesarska Mość!
Podchodzi do drugiego
- Umiałbyś mnie zabić?
- Nigdy w życiu, Wasza Cesarska Mość!
Podchodzi do dobosza:
- No a ty, Żydku, zabiłbyś mnie?
- Czym, bębnem?

Na IHM-ie egzamin, student męczy się nad odpowiedzią u jednego z profesorów. Ten patrzy na niego i mówi
- No i mamy tu wręcz klasyczny przykład związku prostytucji z muzyką. Coś tu kurwa nie gra…

2 Responses to “Rozwielitka poprzerwna”

  1. Dwa dowcipy o mnie – Michale, jesteś zbyt łaskawy :-D.

    Ale i tak: częściej, prosimy! :-)

  2. Postaram się :-P