Cósta Óir Times


Od kilku dni docierają do nas alarmujące wieści ze Związku Kukryjskiego. Jako pierwszy podał je Lord Gubernator w krótkim i niezbyt konkretnym komunikacie. Dziś wiemy więcej. “Cósta Óir Times” jako pierwszy przekazuje szersze informacje!

Na Północy Związku napięta atmosfera panowała już od trzech miesięcy. Wśród Pahasztunów wrzało, szczególnie po ekspedycji karnej, która ukarała jeden z najbardziej wojowniczych klanów, za napad na karawanę. Oprócz tego władze wojskowe zaczęły organizować sądy wojenne do ścigania bandytów, którzy ostatnio rozpanoszyli się na północy. Dodatkowym bodźcem mogła być odmowa przywrócenia instytucji chana wszystkich Pahasztunów, oraz niefortunna nominacja Alba na Rezydenta- Sekretarza Pahasztuńskiego Terytorium Plemiennego. Mimo to, wodzowie z Pahasztulandu byli obecni na obchodach 1000 Dni Morvanu i nie przejawiali żadnych wrogich zamiarów.

Pahasztuńcy powstańcy

Grupa powstańców sfotografowana przez reportera lokalnej, kukryjskiej gazety

Cały czas jednak wzrastała liczba bandyckich ataków na posterunki wojskowe i karawany kupieckie. Otwarty bunt wybuchł ok. 1 maja. Wtedy to oddziały plemienne Pahasztunów zaatakowały dwa forty Armii Kukryjskiej, a także nieustaloną liczbę mniejszych posterunków wojskowych. Zginęło ok. tysiąca, przeważnie tubylczych żołnierzy ze stacjonujących tam policyjno- wojskowych sił Korpusu Wojsk Pogranicza. Mimo to, żaden z fortów nie został zdobyty, a jeden z nich (Fort Tapa) został wyzwolony z oblężenia przez 3 Brygadę Strzelców Kukryjskich. Władze wprowadziły stan wojenny w Pahasztuńskim Terytorium Plemiennym, i wysłały dodatkowe wojska. Na pomoc drugiemu z oblężonych fortów ruszyła ekspedycja złożona z 2tys. żołnierzy i 5tys. tragarzy oraz przewodników. Były to oddziały złożone z Regimentu Strzelców Pahasztuńskich i Regimentu Gidów Pogranicza (głównie tubylcy, obie formacje wchodzą w skład Korpusu Wojsk Pogranicza). W okolicach przełęczy Karokr korpus ekspedycyjny wpadł w zasadzkę. Mimo męstwa naszych żołnierzy, zostali oni pokonani przez przeważającego liczebnie wroga. Zginęło bądź zaginęło ok. tysiąca żołnierzy, ok. 600 dostało się do niewoli, a niewielu ponad 400 zdołało uciec i przedostać się na ziemie kontrolowane przez władze. To zwycięstwo podziałało jak katalizator buntu. Płomień powstania objął całe Pahasztyńskie Terytorium Plemienne, oraz 2/3 Północnego Pogranicza Wojskowego. Dowództwo Armii Kukryjskiej nakazało natychmiastową ewakuację wszelkich posterunków wojskowych, placówek rządowych, oraz białej ludności. Jedynym wyjątkiem jest miasto Jelakangor, będące największym ośrodkiem cywilizacji na Północy. Mimo tych zarządzeń powstańcy zdobyli kilka strażnic i zabili nieustaloną liczbę Morwańczyków i Albów.

Odziały ekspedycyjne w przełęczy Karkor

Odziały ekspedycyjne w przełęczy Karkor- za chwile zostaną zaatakowane przez buntowników

10 maja, pięć dni po klęsce w Kakor, Rząd Związku Kukryjskiego zebrał się na nadzwyczajnym posiedzeniu. Postanowiono wysłać potężną ekspedycję w celu stłumienia powstania. Będą to Północne Siły Ekspedycyjne- nowe zgrupowanie wojsk których rdzeniem są: 4 Dywizja Strzelców Kukrii i 3 Brygada Kawalerii Kukriów, wraz z oddziałami pomocniczymi i artylerią. Łącznie biędzie to ok. 25tys. żołnierzy, wśród nich ok. 10tys. Morwańczyków (głównie 13 brygada piechoty Górali i 5 brygada lekkiej kawalerii oraz oficerowie). Wsparcie ma stanowić ok. 40tys. tragarzy, robotników, służących i przewodników, rekrutowanych z Kukriów i Bratahamtów, oraz tysiące zwierząt- koni, wielbłądów, kucy, do transportu, owiec, wołów i kóz, pędzonych jako zapas żywności. Wyprawa zabierze ze sobą także przenośną infrastrukturę- dwa mosty polowe, kilkadziesiąt kuchni i piekarni polowych, szpital korpuśny, warsztaty i kuźnie, pracownie kartograficzną oraz (!) prefabrykowane elementy fortu. Na razie nieznana jest dokładna data wyruszenia ekspedycji.

Oddziały Armii Kukryjskiej szykuja się do wymarszu na Północ

Oddziały Armii Kukryjskiej szykuja się do wymarszu na Północ


Powstanie Pahasztunów jest pierwszym tak poważnym wstrząsem w Związku Kukryjskim. Jednak należy pamiętać, iż te niepokoje ograniczają się tylko do terytoriów etnicznych Pahasztunów, i raczej się nie rozszerzą na resztę Zwiazku. Przyczyny buntu są niejasne, i nie można za nie winić wyłącznie władz kolonialnych. Nie dało się  tolerować bandyckich napadów na karawany, ale próby narzucenia zbyt ścisłej kontroli nad Pahasztunlandem mogły się nie podobać tubylcom.


Reakcja władz Związku była odpowiedzialna i spokojna, nie wiemy jak zareagują władze i politycy WRM- czy może znowu rozgorzeją spory o militaryzację i kolonializm, czy nadal będzie panować grobowa cisza. Najspokojniej do sytuacji podchodzą weterani z MPA. Sierżant 2 batalionu 13 Regimentu “Górali O’Rhady”, zwalisty mieszkaniec górskiej wioski w baronii Rhada, mówił mi, że “nic nowego nas nie spotka. Walczyłem z samundyjskimi diabłami, sarmackimi dywersantami, a nawet z Tuoleleńczykami, więc czego mam się bać? Kilku brodatych dzikusów z rusznicami?”. Oby ta pewność siebie nie była przesadna, bo choć faktycznie dysponujemy jedną z najbardziej doświadczonych armii w v-świecie, to musimy poważnie podchodzić do każdego przeciwnika. Nasz wysłannik wyruszy razem z Północymi Siłami Ekspedycyjnymi, a “Cósta Óir Times” będzie na bierząco informował o rozwoju sytuacji.