
W ostatniej kolejce nasi gracze sromotnie polegli w meczu z Gorzelnianymi, oddając im aż 3 gole na 1 swój i to na własnym boisku. Porażka tym dotkliwsza, że przez to straciliśmy dystans do Genosse No Pasaran, a tym samym – pierwsze miejsce w lidze, które GNP zajęło dzięki lepszemu o 1 bilansowi bramkowemu.
Mecz z gnomami nie był tak oczywisty, jak zdawał się sugerować trener Gorzelnianych – ale nie można zaprzeczyć, że druga połowa (którą zaczynaliśmy z przewagą 1-0) to był pokaz bezsilności Celticu, który to, przy nawet niezłych rozegraniach, wykazał się żałosną skutecznością i nie zagroził w drugiej połowie ani razu bramce gości.
W najbliższej kolejce czeka nas prawdziwy ciężki mecz – będziemy potykać się z mistrzem i obecnym liderem – Genosse No Pasaran – i to u niego. W wygraną można wierzyć – ale liczyłby na nią tylko samobójca. Dla trenera Celticu zwycięstwem byłby remis z Genosse, które jest o wiele silniejszym zespołem od dopiero co powracającego z WIK Celticu.
Niestety, kontuzja Caseya Stuarta to cios dla drużyny, z którego ciężko się otrząsnąć – bo ani zastępujący go Owen Rowett, ani młody debiutant Kent Bromberg nie dorównują mu umiejętnościami bramkarskimi – a to one mogłyby mieć decydującą rolę w meczu z mistrzami.
Tak czy inaczej – po kompromitacji u siebie, możemy być pewni, że Celtic da z siebie wszystko na wyjeździe w stolicy Wandystanie.

