Cósta Óir Times

oraz współpracujące

Wieści Kolonialne

Część IV – Tapa Kukrii

Specjalny wysłannik „Cósta Óir Times” wyruszył w pierwszą podróż po nowej kolonii Morvanu- Związku Kukryjskim. Jej efektem będzie cykl reportaży drukowanych przez naszą gazetę. Współpracę z nami podjęły także Wieści Kolonialne, a honorowy patronat objął Lord Gubernator.  Jak wygląda Półwysep Kukryjski po krótkim okresie władzy WRM? Jak do zmienionej sytuacji odnoszą się mieszkańcy? Poniżej znajdziemy odpowiedzi na te pytania. Prezentujemy czwart  felieton.


Droga którą podążamy pnie się w górę. Zostawiliśmy za sobą dżunglę oddzielającą Tapa Kukrii od Bratahamskiego Terytorium Plemiennego. A jednocześnie Albę od górskiego władztwa Kukriów. Dzień drogi od przełomu Lekiry minęliśmy słupy graniczne Królestwa. Nie było tu jednak żadnej kontrolii, ani strażników. Związek, mimo różnic kulturowych jest polityczne zjednoczony. Teraz, na niskich kukryjskich konikach, które są równie przydatne na Astami, w dżungli i w górach, docieramy na Pogórze Phamirskie. Jest to najbardziej nizzina, południowa, część Królestwa Tapa Kukrii.

Widok na Phomar
Widok na Phomar

Od reszty Półwyspu oddziela ją masyw Phamiru Niższego, który tak efektownie przekracza Lekira. Pogórze jest też najżyźniejszym i najgęściej zaludnionym rejonem Królestwa. Ale także najłatwiej dostępnym. Wszystkie wojny w które angażowało się Tapa Kukrii dotykały przede wszystkim Phoamoru, jak tubylcy nazywają te rejony. Najszybciej docierały tu nowinki techniczne i polityczne. Właśnie Phoamoar był ośrodkiem powstań postępowych Kukriów, chcących się zjednoczyć z Albą. Dopiero od lat 60- tych panuje tu spokój.

Kukryjski arystokrata
Kukryjski arystokrata

Wjeżdżamy do jednego z miast Kukriów. Góruje nad nim fort obsadzony przez oddział słynnych Strzelców Kukryjskich. Tam też znajduje się siedziba Gubernatora- porucznika, u którego się meldujemy. Miasto jest kompletnie inne od wszystkiego co do tej pory widzieliśmy. Skośne dachy, olbrzymi targ, liczne świątynie, piękne ogrody i biedne chatki. To wszystko, wraz z niezbyt przyjemnym zapachem daje niezapomniane wrażenie. Kukriowie są dumni, ale uznają władzę białego człowieka. Nie ma jednak w nich służalczości czy strachu tak charakterystycznego dla Samundyjczyków. To posłuszeństwo wynikające z dumy i godności. Jak mówi Gubernator- porucznik władze morwańskie starają się odpłacać szacunkiem. Arystokracja Kukryjska jest dopuszczona do władzy, podobnie jak stan kupców i rzemieślników, aczkolwiek dominująca rolę w administracji zajmują, podobnie jak w całym Związku Albowie i Morwańczycy. Co ważne, oficjalny tytuł gubernatora- pułkownika Tapa Kukrii to Rezydent- Sekretarz Króla. Szczególną sławą cieszą się kukryjscy żołnierze- Regimenty Strzelców Kukrii stanowią elitę, w której jako oficerowie służy miejscowa arystokracja na równi z Morwańczykami.
Mimo przyjemnego klimatu panującego na pogórzu opuszczamy je dość szybko. Jedziemy ku głównemu pasmu Phamiru. Tam znajduje się centrum państwa Kukriów. Do ich stolicy, Kakhmontu, docieramy po trzech dniach ciężkiej górskiej podróży. Ale widok który się przed nami rozpościera jest wart tego wysiłku. Miasto położone jest w dolinie, otoczone przez wysokie, wiecznie zaśnieżone szczyty. Na południowym stoku świętej góry Czekarima (kilka tysięcy kroków wysokości) znajduje się kompleks pałaców i świątyń. W nim mieszka Król Kukriów- Thapa Kukrii. Od jego tytułu nazwano całe królestwo. Obecnie nie ma realnej władzy, ale nadal otaczany jest boskim kultem przez swoich poddanych. Słońce odbija się w śnieżnobiałych marmurach z których wykonano ów kompleks pałaców. Z tego powodu nazwano go Białym Miastem. Reszta Kakhmontu jest niezwykle zróżnicowana. Przeważają kilkupietrowe kamienne budynki. Jak mi tłumaczy major, miejsca jest mało, a drzew nie ma wcale, więc opłaca się budować wysokie domy z kamienia lub gliny. Te bogatsze mają rozległe dachy, pobielane ściany i liczne ozdobne ornamenty. Biedniejsze są brudne, ciemne i zrobione z gliny. Nad wszystkim dominują kopuły świątyń. Przedzieramy się przez tłum w stronę ciemnego  fortu na skalnym występie.

Strzelcy Kukryjscy
Strzelcy Kukryjscy

Mijają nas Kukriowie, lud barwny, ale tajemniczy. Dzielą są na wiele rodów, plemion i klas. O ile plemiona i rody są politycznie ustąpiły miejsca Królestwu, o tyle klasy społeczne wciąż różnią się od siebie dość znacznie. Jest ich pięć: najwyżej są kapłani (qwasiu druidzi), potem wojownicy(elita dworska, oficerowie, posiadacze), tzw. “umiejący” (czyli kupcy, handlarze, prawnicy, a ostatnio także urzędnicy), chłopi (najliczniejsza warstwa) i na końcu, “służebni” (robotnicy, pracownicy najemni). Klasy są hermetyczne zamknięte, ale ostatnio następuje powolna ewolucja tego tradycyjnego społeczeństwa. Wojownicy, czyli szlachta i arystokracja, tracą faktyczną władzę na rzecz “umiejących”, którzy są cenną pomocą dla Kolonialnej Służby Cywilnej. Jednak dawna elita ma nadal dominującą rolę w armii, gdzie dla wojowników zarezerwowane są stopnie oficerskie. Służebni, oraz w mniejszym stopniu chłopi stanowią gros Kukriów mieszkających w Albie. Ale mimo tych procesów, Kukriowie to nadal lud żyjący zgodnie z tradycją i religią przodków(animistyczno- szamanistyczny kult przodków oraz Ducha Ziemi). Codziennie wieśniacy wypędzają swoje długowłose bydło na skąpe górskie pastwiska, a kupcy podróżują od wioski do wioski pradawnymi szlakami. Względnie liczne, ale niewielkie, górskie miasta niewiele różnią się od wiosek. Rozwija się tam jednak rzemiosło, handel, ale także pradawna duchowość Kukriów. I tak od setek lat.

Wnętrze Czarnego Fortu
Wnętrze Czarnego Fortu

Fort do którego się kierujemy to ośrodek prawdziwej władzy. Urzęduje tam bowiem Rezydent- Sekretarz Króla, czyli de facto gubernator- pułkownik Tapa Kukrii. Obecne jest nim generał- porucznik John Byng, zasłużony w kampanii zajęcia Razurii i Zegisa. Czarny Fort, to także duży kompleks, niegdyś mieściły się w nim rezydencje Królów. Ale w XVIIIw. wybudowano Białe Miasto. Czarny Fort pozostał siedzibą garnizonu, oraz wezyra. Morwańczycy postanowili pozostawić Króla w jego pałacach, ale w zamian za to przejęli Czarny Fort. Wysiłkiem dwóch Morwańskich architektów, fort został rozbudowany z zachowaniem jego oryginalnego charakteru. Dziś mieszczą się tu koszary, pałac gubernatora, oraz wszystkie centralne urzędy. Niżej znajduje się dzielnica wojskowa, a obok niej dzielnica “biała”. To Morwańska enklawa w środku państwa Kukriów. “Choć klimat jest tu trudny, to po dłuższym zamieszkiwaniu tutaj można go nawet polubić” mówi mi służący tu kapitan ze Staigren. W Czarnym Forcie gubernator- pułkownik wydaje na naszą cześć przyjęcie, na którym obok Morwańczyków i Albów stawiają się Kukryjscy arystokraci z następcą tronu na czele. Po tak ciepłym przyjęciu nie mamy żadnego problemu ze zdobyciem paszportów upoważniających do odwiedzenia najbardziej tajemniczych i najniebezpieczniejszych rejonów Związku. Czyli Północnego Pogranicza Wojskowego i Pahasztuńskiego Terytorium Plemiennego.

Po kilku dniach pobytu w Kakhomontu ruszamy na północ. Strome szlaki prowadzą pomiędzy poletkami, lasami, pastwiskami, wioskami i malutkimi miastami. Niscy tubylcy witają nas z radością, ale także ze zdziwieniem i pewnym dystansem. Jest coraz zimniej, a i osiedla stają się rzadsze. W końcu, podróżując poprzez puste góry i płaskowyże, docieramy do posterunku wojskowego. Strzelcy Pahasztuńscy już na nas czekają.

Patronat honorowy: adm. Jakub O’Rhada, Lord Gubernatorzdjecie